iStock

Związek można utożsamić z powtarzalnymi czynnościami, które uznane są, przez parę, za rytuały. Pójście do kina na długo wyczekiwany film czy wieczorne oglądanie serialu to rodzaj skryptu, który przyjmują zakochani od początku nawiązania relacji partnerskiej.

Czy do takich samych rytuałów można zaliczyć spanie w jednym łóżku?

Choć ma to wydźwięk pejoratywny, wiele par na świecie ma oddzielne sypialnie. Powody takiej decyzji są różne – od zbyt głośnego chrapania, bardzo płytkiego snu, po duży komfort samotnego spania. Przyjęło się, że zakochani powinni sypiać razem, a sytuacja odmienna odbierana jest jako kłótnia czy rodzaj ostudzenia emocji po kryzysie.

Należy jednak pamiętać, że każdy związek jest inny. Zasady, które przyjmują partnerzy na jego początku, uznane powinny zostać za sprawę prywatną.

Istnieje bowiem stereotyp, że wspólne spanie zacieśnia więzy i sprawia, że leżenie w łóżku jest najlepszym czasem na partnerską czułość. Należy jednak pamiętać, że odpowiednio zadbany i nieustannie pielęgnowany związek nie będzie potrzebować takiego wsparcia.

Negatywny wpływ braku wspólnego dzielenia się łóżkiem może pojawić się tylko i wyłącznie w momencie, gdy tego zaangażowania emocjonalnego i fizycznego zabraknie w codziennych sytuacjach.

Jeśli oddzielne spanie ma pozytywne korzyści dla obydwojga z partnerów, można uznać to za sygnał, że potrafią mówić o swoich potrzebach oraz oczekiwaniach. To bardzo przydatna umiejętność, która pozwala na unormowanie związku już na samym początku. Warto więc rozmawiać.