unsplash.com

Życie społeczne narzuca nam wchodzenie w różne role, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. To sprawia, że nasze zachowanie może się bardzo różnić w zależności od tego, czy w danej sytuacji jesteśmy pracownikiem poważnej firmy, plotkującą przyjaciółką, czy może jednym z członków rodzinnego spotkania.

Niektóre sytuacje poniekąd zmuszają nas do zakładania określonej maski – głównie te zawodowe, wynikające z pełnienia określonej funkcji. Większość ludzi zakłada je jednak o wiele częściej i to nie tylko przed innymi, ale również przed samym sobą.

Jakie maski są „popularne”?

Maska uśmiechu i zadowolenia

Tę maskę zakładają ludzie, którzy nie chcą pokazać swoich negatywnych uczuć i „grają” przed innymi rolę osoby wiecznie zadowolonej, wiodącej szczęśliwe i beztroskie życie. Nawet jeśli w głębi duszy są smutni, każdego ranka skrzętnie ukrywają swoje uczucia pod przykrywką wymuszonego uśmiechu. Dopiero w samotności ich prawdziwe emocje mogą ujrzeć światło dzienne.

Maska samowystarczalności

Dotyczy osób, które nie chcą i nie potrafią prosić o pomoc. Na co dzień, z perspektywy osób postronnych, świetnie radzą sobie ze wszystkim same. Bardzo często zakładają ją ludzie uprzednio zranieni przez innych, którzy chcą uniknąć kolejnego rozczarowania. Pod samowystarczalnością kryje się jednak stłumiona potrzeba bliskości i wsparcia ze strony otoczenia.

Maska siły i przywództwa

Maska, która jest wyrazem potrzeby kontroli i obawy przed odrzuceniem. Często wykorzystywana w celu przykrycia własnych lęków oraz kompleksów. Ludzie, którzy ją zakładają, bardzo nie chcą zostać uznani za słabych i niegodnych uwagi. Koncentrują więc swoją energię na bycie w centrum wydarzeń, usiłowaniu podporządkowania sobie towarzyszy i pokazaniu siebie tylko z dobrej strony. Uchodzą za osoby bardzo pewne siebie, jednak w głębi duszy swoją postawą chcą zagłuszyć niezbyt dobre mniemanie o sobie.

Jakie są skutki zakładania masek?

Wcielanie się w role społeczne pomaga nam funkcjonować w życiu codziennym. Jeśli jednak za bardzo ukrywamy swoją prawdziwą twarz, może nam to przynieść zdecydowanie więcej szkód niż korzyści. Nie będąc sobą zawiązujemy pozornie dobre relacje z ludźmi, lecz zamykamy sobie drogę do poznania prawdziwie bratnich dusz.