pexels.com

Mówi się, że istnieje pięć faz miłości.

Wraz z poznawaniem drugiej osoby, pojawia się pierwsza z nich, czyli zakochanie. Jest to czas, gdy mamy motyle w brzuchu, jesteśmy przepełnieni szczęściem, przez co nie możemy jeść, spać czy skupić się na jednej czynności. W myślach wciąż jest ona lub on.

Druga faza to wejście w związek. Szaleństwo hormonów powoli opada, nachodzą sprawy przyziemne i ludzkie. Wciąż poznajemy drugą połówkę, zaczynając czuć pierwsze odmienności.

pexels.com

Wówczas pojawia się trzecia faza – gorycz lub rozczarowanie. Wątpimy, szukamy odpowiedzi i zastanawiamy się czy budowana przez nas relacja ma w ogóle jakikolwiek sens. To czas głębokich przemyśleń i to właśnie wtedy najwięcej par przechodzi kryzys.

Jeśli jednak uda im się przetrwać, przychodzi czwarty stopień nazywany budowaniem trwałej relacji. Znacie swoje mocne i słabe strony, ale wciąż uczycie się bycia razem na dobre i złe. Wszelkie przeciwności losu są jednak solidnym fundamentem waszej budzącej się miłości, która jawi się, jako końcowy owoc waszych starań.

To moment, gdzie akceptujesz i po prostu jesteś przy drugiej osobie, niezależnie od wszystkiego.