w

Odszedłem, bo zmanipulował mnie ojciec. Teraz błagam, wróć do mnie [LIST]

Kochana Anetko,

pewnie będziesz w szoku, jak zobaczysz ten list. Nie mamy od prawie 3 lat kontaktu. Ostatni raz widzieliśmy się na sali sądowej podczas naszego rozwodu. Nie zamieniliśmy wtedy nawet ze sobą zdania. Byliśmy dla siebie jak obcy ludzie. Nawet na mnie nie patrzyłaś. Wcale Ci się nie dziwię. Zostawiłem Cię z dnia na dzień i kazałem wyprowadzić z naszego mieszkania. Oficjalnie było moje, bo kupiłem je przed ślubem. Ale Ty też się do niego dokładałaś, sama je też urządziłaś. Nie miałaś prawnych podstaw, by go ode mnie żądać. Zresztą nigdy nie chodziło Ci o pieniądze, chociaż mój ojciec wmówił mi, że tak właśnie było.

smutny mężczyzna
Fot. Unsplash.com

Uległem koleżance z pracy

Pamiętasz, jak ciągle żądał ode mnie środków? Nie pracował, chociaż jeszcze miał kilka lat do emerytury. Mówił, że źle się czuje, a całymi dniami leżał przed telewizorem, jadł pizzę i pił piwa. Ciągle dzwonił, że nie starcza mu na rachunki. Ja przelewałem mu pieniądze, a Ty prosiłaś, bym tego nie robił. Nie przelewało nam się wówczas. Staraliśmy się o dziecko i mieliśmy podjąć leczenie, ale ciągle brakowało nam na to nie tylko kasy, ale nastroju. Ciągle stresowaliśmy się moim ojcem. On wiedział, że Ty wzbraniasz mnie przed tymi ciągłymi przelewami i nastawiał mnie przeciwko Tobie. Dlatego gdy w pracy poznałem Gośkę, a ona mnie podrywała, uległem temu. W tak prosty sposób zaprzepaściłem nasze małżeństwo. Jak mogłem być aż tak głupi?

Nigdy o Tobie nie zapomniałem

Nie wiem, co u Ciebie. Podglądam Twoje zdjęcia na Instagramie, ale nie wrzucasz za wiele. Nie wiem, gdzie pracujesz, nie wiem czy kogoś masz. Mieszkamy daleko od siebie. Myślisz, że mogłabyś się ze mną spotkać? Wiem, że brzmię jak desperat, ale nigdy o Tobie nie zapomniałem. Ciągle Cię kocham i nie mogę zrozumieć, dlaczego tak zrobiłem. Mój ojciec umarł, ale jeszcze przed jego śmiercią zrozumiałem, co narobiłem.

Wiem, że pewnie nie odpiszesz na to. Nie powinien do Ciebie pisać. Mój obowiązek to dać Ci spokój. Ale nie potrafię. Kocham Cię. Jeśli nie odpiszesz, to proszę pamiętaj, że wiem, że za rozpad małżeństwa odpowiadam ja. Nie wybaczaj mi, bo nie zasługuję, ale wiedz, że jestem świadomy swoich czynów.

Arek

Sprawdź także: Po śmierci żony zakochałem się w jej siostrze. Rodzina nie mogła tego znieść (mysli.pl)