w

Długo byłem sam. Gdy poznałem Gosię, moja córka szalała z zazdrości… [WASZE HISTORIE]

Ja i Beatka, moja żona, poznaliśmy się jeszcze na studiach. To była piękna, młodzieńcza miłość, ale też jednocześnie bardzo dojrzała relacja. Byliśmy pewni siebie i tego, co chcemy. Zależało nam na spokojnym, szczęśliwym życiu razem i rodzinie. Beatka długo nie mogła zajść w ciążę. Traciliśmy już nadzieję, mimo, że lekarze ciągle przekonywali nas, że tym razem na pewno się uda.

Gdy wreszcie dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami, skakaliśmy z radości. Gdy na świat przyszła Urszulka, zakochałem się. Byłem szczęśliwym i dumnym tatą. Wszystko układało się wspaniale.

smutny facet
Fot. Unsplash.com

Tragiczny wypadek samochodowy

Urszulka była w przedszkolu, a Beatka miała być w pracy. Tego dnia jechała też na spotkanie biznesowe do miasta obok. O tym, że był wypadek i Beatka trafiła do szpitala, dowiedziałem się od znajomego z policji. Pognałem na oddział ratunkowy do szpitala, ale było już za późno. Moja żona nie żyła. Zostałem sam, zrozpaczony, z 5-letnia córeczką.

Gdyby nie siostra mojej żony i moi rodzice, nie wiem jak bym sobie poradził. Nie chodziło o zajmowanie się dzieckiem – zawsze byłem zaangażowanym tatą. Po prostu nie radziłem sobie psychicznie z tą ogromną stratą. Po długich miesiącach i latach jednak nauczyłem się żyć jako samotny ojciec. Nie myślałem o kolejnym związku, chociaż wszyscy mnie do tego zachęcali.

Czytaj także  Czy Shrek to postać fikcyjna? Okazuje się, że nie do końca…

Miłość, która spadła jak gwiazdka z nieba

Kasię znałem już wcześniej. Właściwie to mieliśmy się ku sobie, gdy byliśmy… w podstawówce. Ona wyjechała za granicę gdy miała 15 lat. Napisała do mnie, gdy wróciła na stałe do Polski zajmować się chorującą mama. Umówiliśmy się na kawę i… to było jak grom z jasnego nieba. Nie sądziłem, że jeszcze mogę się zakochać. Chciałem się z nią spotykać, a ona ze mną. Oczywiście rozwijaliśmy tę znajomość powoli. Ona była po rozwodzie, a ja mimo, że minęło 8 lat od śmierci Beatki, nadal byłem zraniony. Wszystko zaczęło jednak układać się bardzo dobrze. Niestety gdy moja Urszulka dowiedziała się, że mam przyjaciółkę wpadła w szał. Krzyczała na mnie, a na Kasię reagowała agresją. Kiedyś nawrzeszczała na nią, gdy przyszła do nas na kawę.

Czy uda się to poukładać?

Było tak źle, że Kasia chciała się wycofać. Płakała mi w ramię, że nie chce niszczyć świata dziecka. Wiedziałem jednak, że 13-latka nie może tak reagować, chociaż pewnie ma do tego prawo. Zabrałem ją do psychologa, ale i tam zaczęła zachowywać się tragicznie. Pracujemy teraz nad jej zachowaniem, a z Kasią spotykam się ukradkiem. Czy uda się to poukładać? Nie wiem…